Dla wszystkich, którzy uważają, że dziś w Polsce można bezpiecznie głosić poglądy polityczne z otwartą przyłbicą:
Za Onet.pl: „- To było trochę nieetyczne, mam nadzieję, że nie wpłynie negatywnie na karierę tej pani - tak Julia Pitera skomentowała w Kontrwywiadzie RMF FM sprawę aktorki ze spotu PO sprzed 2 lat, która w tym roku poparła PiS.
- Co innego jest zagrać w spocie, a co innego wystąpić na konwencji, wprawdzie też reżyserowanej ale już trochę bardziej w realu - dodała Julia Pitera.
(…)”
Reszty nie cytuję, bo nie zupełnie zrozumiałem.
Ale to, co zrozumiałem wystarczy. Oto w D E M O K R A C J I
aktorka wystąpiła na konwencji opozycyjnej partii politycznej a Pani Minister od korupcji zauważa z przekąsem: „Mam nadzieję, że (to) nie wpłynie negatywnie na karierę tej pani”.
Rozumiem, że chodzi o karierę aktorską.
W jaki sposób pani minister mogło przyjść do głowy, że w państwie rządzonym przez rząd, w którym ona jest ministrem komukolwiek może złamać karierę zawodową opowiedzenie się po stronie opozycji? Czy Pani Minister źle się czuje, nie rozumie rzeczywistości demokratycznej? Czy może - jak już nie raz bywało - coś Pani Minister śmiesznie się wyrwało?
Oczywiście na marginesie dyskusji o tym, co Dziennik zrobił Katarynie i dlaczego.


Jedyny problem to taki, ze urzednicy optujacy za totalitaryzmem, zupełnie jawnie za nim optują.
No, ale jest to , oczywiscie, problem jedynie dla tych obywateli, którzy na totalitaryzm się nie godzą.
A zatem będą sami sobie winni.