Nie da się bez Dziennika, Kataryny, i tego, że my wszyscy, Salon24 zostaliśmy zaatakowani przez zarządców tej coraz bardziej zabawnej gazety. Reklamują jakiś portalik, to nas oczywiście miało bardzo zmartwić. Może trzeba się spotkać w jakiejś wesołej knajpie, to sobie wspólnie popłaczemy :). Nie chce mi się przytaczać tych wszystkich porównań, które się cisną na usta. W końcu chamstwo jest chamstwem i porównań nie wymaga. Inne czasy, okoliczności przyrody ale pragnienia i chamstwo jakby te same. To z obowiązku odnotowuje i bez emocji. Pan Krasowski kopie sobie zawodowy grób ze podwójną szybkością. Wycinanie opinii z for, blokowanie opinii, manipulacja faktami, agresja oparta na kłamstwie.
Mieszkam za miastem, więc mam dostęp do wydań gazet, które zamyka się wcześniej. Nie wiem, czy warszawskie wydania są w tym zakresie takie same jak moje, ale intryguje mnie to, że papierowa Rzepa i Wyborcza praktycznie nie zajęły się sprawą ujawnienia przez Dziennik publicystki internetowej działającej pod pseudonimem. (W Rzepie tylko krótki komentarz Ziemkiewicza). Niby taka szansa na dowalenie konkurencji (nawet Wroński on-line przyznał, że mamy do czynienia z podłością), a jednak coś powstrzymało. Tu teza: Niechęć do reklamowania blogosfery, przestrzeni, nad którą się nie zapanuje. Tez przedwczesna? Zobaczymy. Mam nadzieję, że przedwczesna.
A, że wieczór spędziłem w domu, to sobie pooglądałem TVN, w którym Pochanke przepytywała Kwaśniewską na okoliczność tego, że być może Kwaśniewska, pani Jolanta zdecyduje się mocniej zaangażować w politykę. Ze swym doświadczeniem, popularnością, sympatią ludzi... To że na pasku pojawiało się pytanie: "Kwaśniewska polską Hilary Clinton?" było w zasadzie oczywiste.
Kwaśniewska sporo mówiła o pasjonujących projektach nad którymi pracuje, o tym, że najważniejsi są dla niej zwyczajni ludzie i właśnie dlatego nie widzi się w obecnym układzie politycznym. Myślałem, że będzie jak zwykle, ale w pewnej chwili padło pytanie o podsumowanie 20 – lecia. Pochanke zapytała Kwaśniewską czy pamięta co czuła 4 czerwca 89 roku, kiedy system, z którym związany był pan Aleksander zawalił się. I Kwaśniewska, proszę państwa, powiedziała, że z 4 czerwca 89 roku pamięta olbrzymią ulgę i pewność, że to co było jest już raz na zawsze w naszej Ojczyźnie zamknięte. No to chce się żyć. Tak jeszcze przynajmniej 10 lat by móc usłyszeć co ta pani powie po 30 latach... Może dojrzeje do wyznania, że zawsze popierała działalność opozycyjną Aleksandra, którą ten dyskretnie rozpoczął w połowie lat siedemdziesiątych. Ale nie bądźmy małostkowi.
Mało interesuję się ostatnio panią Kwaśniewską a mimo to już drugi raz w ciągu tygodnia obserwuję jak opowiada o swojej trosce o zwykłych ludzi, i drugi raz jakiś najeżony dziennikarz brutalnie dociska ją czy aby na pewno nie uważa, że powinna wrócić do wielkiej polityki.
Pamiętam, że w 2004 roku (chyba trochę wcześniej niż teraz – w styczniu, może nawet jesienią 2003) również różne postępowe media wspominały, że w nowoczesnym społeczeństwie można przyjmować różne nowoczesne wzorce i skoro w USA rola pani Hilary jest taka znacząca, to przecież my też mamy swoją Jolantę, która w niczym nie ustępuje żadnej Amerykance.
Oczywiście chodziło tylko o wzmocnienie pozycji obozu Kwaśniewskiego na wypadek gdyby ktoś próbował zakwestionować oczywistość, że to prezydentostwo namaścić ma swojego następcę, co oczywiście miało się skończyć kandydowaniem Cimoszewicza ze wsparciem szefowej jego komitetu wyborczego czyli wracamy do Jolanty.
Pamiętacie państwo ten sprytny manewr Cimoszewicza, kiedy rozpoczął swoją kampanię wyborczą od ogłoszenia, że wycofuje się z polityki i różni dziś "Tusku musisz" zaczęli zbiorowy lament, że taka kompetencja się w Ojczyźnie zmarnuje. Facet miał 3 tygodnie bezpłatną reklamę i gdyby nie kolega Miodowicz, prawdopodobnie panowałby dziś w Pałacu Namiestnikowskim. Chyba, że Kurski znalazłby mu dziadka w GRU. Raczej niewykluczone.
Jak sami widzimy to naprawdę nie jest zabawa dla dziewczynek.
Jako, że od 20 lat nasze elity grają tymi samymi kartami, i co tu dużo mówić są one dość zużyte, to na pół roku przed kampanią wyborczą możemy śmiało mówić jaka będzie rozkładka. Karty jeszcze leżą na stole walorami w kierunku obrusu, ale wszyscy zawodowcy już dawno widzą jak one wyglądają.
Pracowicie budowany układ wokół prezydentury Tuska opiera się na 4 filarach, które jeśli zagrają razem, mają szansę dojechać do celu. Ja tylko nie wiem na jakiej zasadzie ktoś założył, że zagrają razem. Filar 1 – uśmiechnięty Tusk. Filar 2 – lojalny Wałęsa. Filar 3 – wbijający w defensywę Kaczyńskiego Palikot. Filar 4 – wyprowadzony grzecznie poza podwórko krajowe Cimoszewicz. Z prawa i z lewa blokada kół, środek rozlewa się na wszystkie strony.
Tusk naprawdę wiele zrobił by tak ułożone karty zagrały w przyszłym roku w jego życiowym rozdaniu. Odbudował legendę Wałęsy. Pozwala Palikotowi na co ten chce, Cimoszewiczowi załatwia na zewnątrz taki interes, który pozwloi mu z honorowo ogłosić, że z polskiej polityki to on się wycofuje.
No właśnie, tylko czy państwo naprawdę uważacie, że ten – trzeba przyznać logicznie skonstruowany - układ dojedzie do końca? Czy na pewno mają aż takie mocne trzymanie na wszystkich?
A jeśli okaże się, że Wałęsa jednak sprzeda się europejskiemu Libertasowi (to dopiero projekt na jego skalę – pierwsza prawdziwie paneuropejska partia). Tu pewnie dużą rolę odegra to jak oceni wynik Libertasu w wyborach do PE. A jeśli okaże się, że Palikot zdąży się pożreć się ze Schetyną, odbije mu i uzna, że lepiej mieć swoje 15% niż pozwalać już na zawsze Grzesiowi ciągać się za krawat? A jeśli w końcu okaże się, że Cimoszewicz po pół roku kierowania Radą Europy powie narodowi, że tak kocha Polaków, że dla pracy dla nich jest w stanie wyrzec się wszelkich europejskich honorów? Będzie w tym wiarygodny? Oj będzie, będzie. Na kogo wyjdzie wówczas Tusk, który to wszystko pracowicie przygotował?
A że w Polsce od lat wszystko powtarza się tylko odrobinę śmieszniej, na czele kampanii Cimoszewicza ponownie stanie Królowa Polskich Serc, która już dzisiaj woli udzielać wywiadów Pochanke niż pożytecznie spędzać czas na zakupach z Olą.
Ile procent poparcia z tych 48, które ma obecnie zostanie w rozgrywce Tuskowi? I jakie nazwisko do swojego chasła "...... musisz" podstawi Żakowski?


